sobota, 20 grudnia 2014

Mała Lotta i renifery

Książki Holly Webb zawsze mnie interesowały. Zawsze chciałem je mieć. Może to dlatego, że kocham zwierzęta? To akurat na pewno. Uwielbiam pomagać zwierzątkom w potrzebie, a jak już pomogę, to czuję wielką satysfakcję. Czytałem całe mnóstwo książek o zwierzętach, ale książki tej autorki są takie inne... Takie lekkie... Można je czytać bez przerwy. Pisarka potrafi się doskonale wczuć w te małe, futrzane zwierzątka. Widać gołym okiem, że wie, czego takie zwierzęta potrzebują. Gdy czytamy jakąkolwiek z jej książek cały czas uczestniczymy w wydarzeniach. Uwielbiam jej książki bo są po prostu rewelacyjne! I właśnie chcę je wam przedstawić...



Mała Lotta i renifery

Po tytule można by się spodziewać, że to kolejna tandetna książka dla dzieci o jakiejś głupiej dziewczynie. O, nie kochani. Bardzo się mylicie. Książka opowiada o Lottcie, która jedzie do Norwegii do babci Oldeforeldre, która opowiada jej wiele ciekawych historii. jakie przeżyła z reniferami. Lotta tak na prawdę widzi prababcię pierwszy raz. Po świętowaniu urodzin Oldeforeldre Lotta zasypia. Gdy się budzi jest w zupełnie innym świecie! Musi się zaopiekować łanią renifera, którą nazwała razem z Eriką Różą, oraz jej wczesnego synka - Karla. Muszą zaprowadzić te piękne zwierzęta na tereny narodzin innych młodych renów. Nie jest to kolejna typowa książka o zwierzętach. Holly Webb opisuje zwierzęta tak, jakby znała ich największe uczucia, a jej książki są naprawdę wspaniałe i miłe w czytaniu. "Mała Lotta i renifery" to bez wątpienia doskonała książka na Gwiazdkę zarówno pod postacią prezentu jak i lektury. Spodoba się zarówno dzieciom jak i dorosłym. Mi się równie spodobała, a przeczytałem ją w dwa dni. Gorąco polecam!